Interessengemeinschaft Fechten
Baden-Württemberg e.V.

Forum

=> Noch nicht angemeldet?

In diesem Forum sollen Fragen rund um den Fechtsport beantwortet sowie der Austausch von Fechtsportbegeisterten gefördert werden. Es wird um einen freundlichen und gesitteten Umgang untereinander gebeten.

Forum - Betoniarka, nocka i hajs, który sam się wylał

Du befindest dich hier:
Forum => Allgemeiner Austausch => Betoniarka, nocka i hajs, który sam się wylał

<-Zurück

 1 

Weiter->


michellapricot (Gast)
30.05.2026 11:49 (UTC)[zitieren]
Jestem operatorem betoniarki. Nie tej małej, co na budowie domku jednorodzinnego, tylko takiej wielkiej, co wlewa fundamenty pod całe bloki. Praca jest ciężka i monotonna. Siedzisz w kabinie, patrzysz jak bęben się kręci, pilnujesz konsystencji. Godzinami. Czasem w dzień, czasem w nocy. A jak w nocy, to najgorzej. Światła placu oświetlają szary beton, wszyscy śpią, a ty siedzisz sam z myślami. I z tym głupim dźwiękiem silnika.

Taka nocka przytrafiła mi się w czwartek. Wylewka pod duży market. Ruszyliśmy o 22, mieliśmy skończyć przed świtem. Wszystko szło dobrze do 1 w nocy. Wtedy betoniarka stanęła. Nie awaria, tylko przerwa techniczna – trzeba było wyczyścić bęben, bo materiał zaczął się osadzać. Zajęło to godzinę. A ja w tym czasie siedziałem w kabinie, wyłączyłem silnik, zapaliłem papierosa. Cisza. Niesamowita cisza. Po godzinach huku ten spokój był jak narkotyk.

Wyjąłem telefon. Bałem się, że padnie bateria, ale miałem powerbank w schowku. Z nudów zacząłem przeglądać grupy budowlane. Tam zawsze ktoś narzeka albo sprzedaje używane narzędzia. Znudziło mnie. Wszedłem na przypadkową stronę, potem na inną. I trafiłem na wpis, który brzmiał: „Nocka na budowie, a ja wkręciłem się w vavada kasyno i nie żałuję”. Pomyślałem: „Ktoś taki sam jak ja”. I kliknąłem.

Strona załadowała się szybko. Nawet na tym placu budowy, gdzie zasięg bywa średni. Zarejestrowałem się. Proces był prosty – imię, email, hasło. Potwierdziłem link z wiadomości. Nie musiałem wysyłać żadnych skanów. Wrzuciłem stówkę. Kwota, którą i tak wydałbym na głupoty – energetyki, fajki, kebaba w sobotę.

Wybrałem automat. Taki z motywem dzikiego zachodu. Kowboje, konie, salony. Coś innego niż beton i stal. Kręciłem na małych stawkach. Traktowałem to jako rozrywkę, sposób na zabicie czasu. Pierwsze dziesięć minut – średnio. Wygrane po kilka złotych. Byłem na minusie około trzydziestu. Pomyślałem: „Dobra, jeszcze chwila i wracam do roboty”.

Wtedy trafiłem na trzy identyczne symbole. Nie wiem już jakie – chyba rewolwerowcy. Odpaliła się premia. Symbole zaczęły się układać w linie, a saldo rosło w oczach. Najpierw 100, potem 300, potem 500. Nie mogłem oddychać. Siedziałem w kabinie betoniarki, w nocy, na pustym placu budowy, i patrzyłem jak ekran się rozświetla. 800 zł. 1050 zł. Zatrzymało się na 1280 złotych.

Zrobiłem zrzut ekranu. Chciałem to komuś wysłać, ale nie miałem do kogo – wszyscy spali. Wypłaciłem od razu. Transfer na kartę poszedł błyskawicznie. Potem wróciłem do roboty. Betoniarka znowu huczała, beton lał się równo. Ale ja byłem gdzie indziej. W głowie krążyły plany.

Nad ranem skończyliśmy. Wsiadłem w samochód, pojechałem do domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu z elektroniką. Kupiłem nowy powerbank – porządny, szybki, taki za 150 zł. Stary i tak ledwo zipał. Resztę przelałem na konto oszczędnościowe. Normalnie nie robię takich rzeczy, ale to były pieniądze z przypadku. Więc niech leżą.

Następnego dnia, w sobotę, pomyślałem: „A może jeszcze raz?”. Włączyłem vavada kasyno, wrzuciłem stówkę, pograłem. Przegrałem. Bez emocji. W niedzielę znowu – stówka, przegrana. I wtedy dotarło do mnie: tamten jeden raz, tej nocy na budowie, w przerwie między czyszczeniem bębna a wylewką, to był mój jeden strzał. I nie ma sensu go gonić.

Opowiedziałem tę historię koledze z pracy. Nie uwierzył. Pokazałem mu zrzut ekranu. „Kurwa, Arek” – powiedział. „Ty masz szczęście do betonu”. „Nie do betonu” – odpowiedziałem. „Do nocy. Do tych godzin, kiedy wszyscy śpią, a ty siedzisz sam i patrzysz w telefon. Wtedy właśnie przychodzi fart. I tyle”.

Do dziś mam ten powerbank. Ładuję go po każdej zmianie. I za każdym razem, gdy go podłączam, myślę o tej nocy. O placu budowy, o ciszy, o papierosie w kabinie. I o vavada kasyno, które nie zmieniło mojego życia, ale zmieniło ten jeden, szary, betonowy wieczór. I wiecie co? Czasem nawet nie chodzi o wygraną. Chodzi o to, że w środku nudy, zmęczenia i betonu, możesz poczuć przez chwilę, że świat jest fajniejszy, niż się wydaje. A potem wracasz do roboty. Ale z uśmiechem. I to wystarczy.


Antworten:

Dein Nickname:

 Schriftfarbe:

 Schriftgröße:
Tags schließen



Themen gesamt: 319
Posts gesamt: 751
Benutzer gesamt: 66
Derzeit Online (Registrierte Benutzer): Niemand crying smiley
(R) (C) Markus Hartelt für ARGE Fechten Baden-Württemberg, 2005-2018. (R) (C) Markus Hartelt für IG Fechten Baden-Württemberg e.V., 2018 ff.