Forum
=> Noch nicht angemeldet?In diesem Forum sollen Fragen rund um den Fechtsport beantwortet sowie der Austausch von Fechtsportbegeisterten gefördert werden. Es wird um einen freundlichen und gesitteten Umgang untereinander gebeten.
Forum - Betoniarka, nocka i hajs, który sam się wylał
| Du befindest dich hier: Forum => Allgemeiner Austausch => Betoniarka, nocka i hajs, który sam się wylał |
|
| michellapricot (Gast) |
Jestem operatorem betoniarki. Nie tej małej, co na budowie domku jednorodzinnego, tylko takiej wielkiej, co wlewa fundamenty pod całe bloki. Praca jest ciężka i monotonna. Siedzisz w kabinie, patrzysz jak bęben się kręci, pilnujesz konsystencji. Godzinami. Czasem w dzień, czasem w nocy. A jak w nocy, to najgorzej. Światła placu oświetlają szary beton, wszyscy śpią, a ty siedzisz sam z myślami. I z tym głupim dźwiękiem silnika. Taka nocka przytrafiła mi się w czwartek. Wylewka pod duży market. Ruszyliśmy o 22, mieliśmy skończyć przed świtem. Wszystko szło dobrze do 1 w nocy. Wtedy betoniarka stanęła. Nie awaria, tylko przerwa techniczna – trzeba było wyczyścić bęben, bo materiał zaczął się osadzać. Zajęło to godzinę. A ja w tym czasie siedziałem w kabinie, wyłączyłem silnik, zapaliłem papierosa. Cisza. Niesamowita cisza. Po godzinach huku ten spokój był jak narkotyk. Wyjąłem telefon. Bałem się, że padnie bateria, ale miałem powerbank w schowku. Z nudów zacząłem przeglądać grupy budowlane. Tam zawsze ktoś narzeka albo sprzedaje używane narzędzia. Znudziło mnie. Wszedłem na przypadkową stronę, potem na inną. I trafiłem na wpis, który brzmiał: „Nocka na budowie, a ja wkręciłem się w vavada kasyno i nie żałuję”. Pomyślałem: „Ktoś taki sam jak ja”. I kliknąłem. Strona załadowała się szybko. Nawet na tym placu budowy, gdzie zasięg bywa średni. Zarejestrowałem się. Proces był prosty – imię, email, hasło. Potwierdziłem link z wiadomości. Nie musiałem wysyłać żadnych skanów. Wrzuciłem stówkę. Kwota, którą i tak wydałbym na głupoty – energetyki, fajki, kebaba w sobotę. Wybrałem automat. Taki z motywem dzikiego zachodu. Kowboje, konie, salony. Coś innego niż beton i stal. Kręciłem na małych stawkach. Traktowałem to jako rozrywkę, sposób na zabicie czasu. Pierwsze dziesięć minut – średnio. Wygrane po kilka złotych. Byłem na minusie około trzydziestu. Pomyślałem: „Dobra, jeszcze chwila i wracam do roboty”. Wtedy trafiłem na trzy identyczne symbole. Nie wiem już jakie – chyba rewolwerowcy. Odpaliła się premia. Symbole zaczęły się układać w linie, a saldo rosło w oczach. Najpierw 100, potem 300, potem 500. Nie mogłem oddychać. Siedziałem w kabinie betoniarki, w nocy, na pustym placu budowy, i patrzyłem jak ekran się rozświetla. 800 zł. 1050 zł. Zatrzymało się na 1280 złotych. Zrobiłem zrzut ekranu. Chciałem to komuś wysłać, ale nie miałem do kogo – wszyscy spali. Wypłaciłem od razu. Transfer na kartę poszedł błyskawicznie. Potem wróciłem do roboty. Betoniarka znowu huczała, beton lał się równo. Ale ja byłem gdzie indziej. W głowie krążyły plany. Nad ranem skończyliśmy. Wsiadłem w samochód, pojechałem do domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu z elektroniką. Kupiłem nowy powerbank – porządny, szybki, taki za 150 zł. Stary i tak ledwo zipał. Resztę przelałem na konto oszczędnościowe. Normalnie nie robię takich rzeczy, ale to były pieniądze z przypadku. Więc niech leżą. Następnego dnia, w sobotę, pomyślałem: „A może jeszcze raz?”. Włączyłem vavada kasyno, wrzuciłem stówkę, pograłem. Przegrałem. Bez emocji. W niedzielę znowu – stówka, przegrana. I wtedy dotarło do mnie: tamten jeden raz, tej nocy na budowie, w przerwie między czyszczeniem bębna a wylewką, to był mój jeden strzał. I nie ma sensu go gonić. Opowiedziałem tę historię koledze z pracy. Nie uwierzył. Pokazałem mu zrzut ekranu. „Kurwa, Arek” – powiedział. „Ty masz szczęście do betonu”. „Nie do betonu” – odpowiedziałem. „Do nocy. Do tych godzin, kiedy wszyscy śpią, a ty siedzisz sam i patrzysz w telefon. Wtedy właśnie przychodzi fart. I tyle”. Do dziś mam ten powerbank. Ładuję go po każdej zmianie. I za każdym razem, gdy go podłączam, myślę o tej nocy. O placu budowy, o ciszy, o papierosie w kabinie. I o vavada kasyno, które nie zmieniło mojego życia, ale zmieniło ten jeden, szary, betonowy wieczór. I wiecie co? Czasem nawet nie chodzi o wygraną. Chodzi o to, że w środku nudy, zmęczenia i betonu, możesz poczuć przez chwilę, że świat jest fajniejszy, niż się wydaje. A potem wracasz do roboty. Ale z uśmiechem. I to wystarczy. |
Antworten:
Themen gesamt: 319
Posts gesamt: 751
Benutzer gesamt: 66
Derzeit Online (Registrierte Benutzer): Niemand